Wszyscy w klasie zniecierpliwieni czekaliśmy na dzwonek. Ten ostatni dzwonek. Tak, to właśnie dziś jest zakończenie roku szkolnego. Uczniowie z nieubłaganiem odliczali te nieszczęsne sekundy dzielące nas od wakacji. 3-2-1 JEST !!! Wybiegłam z klasy jako pierwsza z trudem szukając mojego chłopaka w tłumie nastolatków.
- Lay ! - odwróciłam się słysząc głos mojej siostry stojącej wraz z moim chłopakiem i bratem przy szafkach.
- Siemmma - powiedziałam przeciągając i pocałowałam Tobiego

- Will ogarnij się - powiedziała Laura i sprzedała bratu kuksańca w ramię
- To co, idziemy ? - zapytałam się i nie czając na jakąkolwiek odpowiedz z uśmiechem na ustach zaczęłam kierować się w stronę wyjścia.
Razem z resztą wsiedliśmy do samochodu Tobiego i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Niecałe 5 minut później żegnałam się z chłopakiem pod bramą mojego domu. Kiedy weszłam oblała mnie wielka fala zdziwienia. Na korytarzu stało pełno pudeł, a co najlepsze były w nich nasze rzeczy ! Obrazy, talerze i inne tego typu przyrządy. Nie wiedząc co się dzieje skierowałam się do kuchni, w której znajdowali się moi rodzice.
- Co się dzieje ? - zapytałam z kolejnym już tego dnia zdziwieniem, ponieważ w salonie i kuchni znajdowały się tylko najpotrzebniejsze rzeczy.
- O, kochanie już wróciłaś.
- Tak, wróciłam, ale możecie odpowiedzieć na moje pytanie ?
- A no właśnie już dawno chcieliśmy Ci powiedzieć - zaczęła niepewnie po czym spojrzała niepewnie na tatę.
- Możecie przejść w końcu do sedna sprawy ? - dopytywałam coraz bardziej zażenowana tą całą sytuacją
- Dobrze. Skarbie przeprowadzamy się do Londynu. - powiedział tata i razem z mamą czekali na moją reakcję
- Ale... no...jak...czemu ? - zaczęłam się coraz bardziej jąkać, a w moich oczach pojawiały się łzy
- Tata dostał tam bardzo dobrą ofertę pracy. Dom jest już kupiony i prawie wszystko jest urządzone, Wasze pokoje także - skończyła mama i spojrzała na mnie z litością
- No, ale co ze mną, z Tobim, ze szkołą - zadawałam rodzicom coraz więcej pytań. Z mojej twarzy zniknął tak dobrze znany uśmiech, a ja z minuty na minutę jeszcze bardziej traciłam kontrolę nad swoimi emocjami.
- Szkoła jest już załatwiona, a ty i Tobi jakoś sobie poradzicie.
- Mamo przecież dobrze wiesz, że dopiero zaczęliśmy się ze sobą od nowa dogadywać ! Miesiąc nie mogliśmy się porozumieć, a kiedy już zaczęło się nam układać Wy mówicie mi, że się przeprowadzamy ? - i w tym oto momencie straciłam całkowitą kontrolę nad sobą. Najprościej w świecie się popłakałam.
- Layla strasznie nam przykro, ale nie mamy innego wyjścia.
- Jasne - burknęłam pod nosem i cała zapłakana pobiegłam schodami do swojego pokoju.
Od razu rzuciłam się na swoje łóżko wtulając głowę w poduszkę. Po kilku minutach takiego leżenia wyjęłam z kieszeni swoich spodni telefon i napisałam sms'a do Tobiego.
- Jasne - burknęłam pod nosem i cała zapłakana pobiegłam schodami do swojego pokoju.
Od razu rzuciłam się na swoje łóżko wtulając głowę w poduszkę. Po kilku minutach takiego leżenia wyjęłam z kieszeni swoich spodni telefon i napisałam sms'a do Tobiego.
J: Musimy się spotkać
T: Okej, za 30 min. tam, gdzie zawsze ?
J: Jasne
T: Okej, za 30 min. tam, gdzie zawsze ?
J: Jasne
Po wysłaniu wiadomości do mojego pokoju weszła Lala.
- I jak ? - zapytała bacznie mi się przyglądając
- Nijak. Za pół godziny idę się z nim spotkać i wszystko mu powiedzieć.
- Dobra to idź, ale najpierw mała podpowiedź od ciotki Dobra Rada.
- No wal
- Idź się ogarnąć i od nowa pomalować bo wyglądasz jak siedem nieszczęść.
- Spoko, spoko spadaj.
Kiedy weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro sama się siebie wystraszyłam. Bez wahania zmyłam makijaż ( a raczej to co z niego pozostało ) oraz poprawiłam go. przed wyjściem jeszcze szybko rzuciłam okiem na to jak wyglądam i o dziwo było całkiem nieźle. Gdy wyszłam z domu i zaczęłam kierować się w stronę łąki ( do, której wcale nie miałam tak daleko ) oblała mnie silna fala letniego gorąca. Przez całą drogę rozmyślałam jak mu to powiem, jak wytłumaczę mu, że w końcu, kiedy wszystko między nami się układa ja się wyprowadzam do Londynu. No niech mi ktoś do cholery jasnej powie jak ?! Z tych rozmyślań wyrwał mnie uścisk mojego wspaniałego mężczyzny.
- Cześć piękna.
- No hej, musimy pogadać.
- I jak ? - zapytała bacznie mi się przyglądając
- Nijak. Za pół godziny idę się z nim spotkać i wszystko mu powiedzieć.
- Dobra to idź, ale najpierw mała podpowiedź od ciotki Dobra Rada.
- No wal
- Idź się ogarnąć i od nowa pomalować bo wyglądasz jak siedem nieszczęść.
- Spoko, spoko spadaj.
Kiedy weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro sama się siebie wystraszyłam. Bez wahania zmyłam makijaż ( a raczej to co z niego pozostało ) oraz poprawiłam go. przed wyjściem jeszcze szybko rzuciłam okiem na to jak wyglądam i o dziwo było całkiem nieźle. Gdy wyszłam z domu i zaczęłam kierować się w stronę łąki ( do, której wcale nie miałam tak daleko ) oblała mnie silna fala letniego gorąca. Przez całą drogę rozmyślałam jak mu to powiem, jak wytłumaczę mu, że w końcu, kiedy wszystko między nami się układa ja się wyprowadzam do Londynu. No niech mi ktoś do cholery jasnej powie jak ?! Z tych rozmyślań wyrwał mnie uścisk mojego wspaniałego mężczyzny.
- Cześć piękna.
- No hej, musimy pogadać.
- Stało się coś ?
WŁĄCZ !
WŁĄCZ !
- Tak, to znaczy nie, znaczy tak, ale nie z nami.
- W takim razie mów.
- W takim razie mów.
- Wyprowadzam się do Londynu.
- Iii... ?
- Iii... ?
- I to, że jak Ty to sobie teraz wyobrażasz, co ? Ja w Londynie, a Ty tu ? W Chicago ? Przecież my nie będziemy się w ogóle widywać.
- Lay, ale czy Ty nie rozumiesz, że ja Cię kocham i nie obchodzi mnie czy będziesz w Chicago czy na drugim końcu świata ?
- Lay, ale czy Ty nie rozumiesz, że ja Cię kocham i nie obchodzi mnie czy będziesz w Chicago czy na drugim końcu świata ?
- A jeśli to nie wypali ? Jeżeli się zakochamy w kimś innym, albo zechcesz odejść ?
- Skarbie spójrz na mnie - Tobi chwycił mój podbródek i uniósł go ku górze, tak, że mimowolnie patrzyłam w jego oczy - Ja nigdy nie odejdę - po tych słowach przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Staliśmy w takim uścisku kilka minut po czym odsunęliśmy się od siebie.
- Skarbie spójrz na mnie - Tobi chwycił mój podbródek i uniósł go ku górze, tak, że mimowolnie patrzyłam w jego oczy - Ja nigdy nie odejdę - po tych słowach przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Staliśmy w takim uścisku kilka minut po czym odsunęliśmy się od siebie.
- Kiedy wyjeżdżasz ? - spytał mnie po chwili ciszy
- Za trzy dni - odpowiedziałam z niezadowoleniem wymalowanym na twarzy
- To leć do domu się pakować, a jak skończysz zadzwoń do mnie i sie umówimy.
- Okej. Do zobaczyska. - pocałowałam go i skierowałam się w stronę domu.
- Okej. Do zobaczyska. - pocałowałam go i skierowałam się w stronę domu.
W momencie, gdy stałam przed naszym domkiem jednorodzinnym podjechała wielka ciężarówka ( chyba łatwo się domyślić, że to po nasze rzeczy ). Weszłam do domu i krzyknęłam do wszystkich
- Już jestem !
- Layla kochanie pozwól tu na chwilę - dobiegł mnie słyszalny zapewne z kuchni głos taty
- Tak ?
- Chcieliśmy sie tylko dowiedzieć jak wyszło z Tobim.
- Dobrze. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. A tak w ogóle to kiedy mamy samolot ?
- W poniedziałek.
- Spoczko. Idę się pakować.
Nie czekając na odpowiedź pobiegłam do swojego pokoju i ściągając z wielkiej szafy dużą, czerwoną walizkę rozpoczęłam czynność powiedzianą rodzicom.
Z perspektywy innych może się wydawać, że jest w porządku. Ale co jeśli nam nie wyjdzie, albo zaczniemy się znowu kłócić ? A może co gorsza się tam w kimś zakocham ? Tak, to jest to. Tego się boję najbardziej, że się tam w kimś zakocham i to ja zniszczę to co jest między mną a Tobim ...
*********************************************************************************
No więc jest prolog. Wyszedł jak wyszedł, ale proszę nie miejcie mi tego za złe, dopiero zaczynam. Bardzo też Was proszę o komentarze, bo strasznie chcę wiedzieć jak Wam się podoba moja " twórczość " i czy macie może do czegoś jakieś uwagi ? To chyba na tyle.
Mam nadzieję, że się podoba.
~ Layla ♥
.gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz